Taką, która daje najbardziej pożądany efekt, wystarczy na długo, jest niedroga, nie skleja rzęs, nie powoduje powstawania grudek itd... Kryteriów jest mnóstwo...tak jak mnóstwo jest oczekiwań.
Ja lubię co jakiś czas testować nową maskarę:) Czasami, w moich wyborach kieruję się mało racjonalnymi argumentami, tak jak np ładne, zachęcające opakowanie. A przecież nie sprawi ono, że produkt będzie wyższej jakości.
Niewiele z nas wie, że pierwszą próbą stworzenia dzisiejszej maskary, zajął się Francuz Eugene Rimmel:) W 1860 roku wyprodukował on specyfik do rzęs, składający się ze sproszkowanego węgla, który rozcieńczył zwykłą wodą. Taki tusz nakładano na rzęsy za pomocą szczoteczki. Nazwisko Rimmel szybko skojarzono z produktem, więc sam tusz zaczęto nazywać określeniem rimmel:)
Prawdziwa mascara powstała jednak znacznie później, bo w 1913, a stworzył ją późniejszy właściciel marki Maybelline dla swojej siostry Maybeli:)
Testowałam już wiele różnych tuszów do rzęs. Czasem były to wyjątkowe nowinki, jak maskara tylko do dolnych rzęs marki Clinique. A czasem z polecenia koleżanki albo fajnej reklamy - Astor czy Eveline.
Kiedyś myślałam, że najsłuszniej jest kupować tani tusz do rzęs, który w dodatku wystarcza na bardzo długo bo efekt i tak nie będzie się różnił od tego, gdybym kupiła drogą o mniejszej pojemności. Po przetestowaniu kilkunastu różnych tuszów stwierdzam jednoznacznie, że myliłam się, a tusz wydłużający od pogrubiającego naprawdę różnią się w swoim działaniu:)
Lubię też używać kolorowe tusze do rzęs ale tu wyboru dokonuję bardzo ostrożnie. Odpowiadają mi w szczególności maskary marki Sephora, bo nie starzeją się szybko (a przecież codziennie nie tuszuje się rzęs na kolorowo) a dodatkowo kolorki są bardzo intensywne.
A Wy jakie maskary używacie? Albo jakich nie lubicie i dlaczego?
Ostatnio kupiłam kolejną maskarę. Jednak po przejrzeniu kosmetyczki doszłam do wniosku, że produkt chyba zestarzeje się szybciej niż ją zacznę używać. Postanowiłam, że ją odsprzedam.
Jest to klasyczna czarna mascara marki Chanel numer 01 (surreal black). Pojemność 8ml.
Nowa. Jeśli ktoś zainteresowany - zapraszam!
Cena mascary: 59zł + koszt przesyłki
Przesyłka z Niemiec - koszt 12zł
Polecam:)
Przypominam, ze kontakt ze mną jest przez e-mail lub na facebooku:
https://www.facebook.com/pages/Sch%C3%B6ne-Produkte-czyli-drobiazgi-kt%C3%B3re-wszystkie-lubimy/714163355331506?ref=hl
A ja z duzym zaskoczeniem testowalam tusz Eveline, od Ciebie, Kati zza Odry:P Nie spodziewalam sie, ze az tak mi sie spodoba.
OdpowiedzUsuńCieszy mnie to :) a Eveline zdobywa sobie coraz więcej miłośniczek...ja też byłam zadowolona z ich maskary:)
OdpowiedzUsuńJa ostatnio jestem pod wrażeniem maskary 2000calorie od MaxFactora. Z tym, że używam wersji czerwonej -podkręcającej. Muszę przyznać, że byłam zaskoczona tym efektem, bo chyba pierwszy raz zdarzyło się, że maskara z oznaczeniem "curly", naprawdę podkręca rzęsy :)
OdpowiedzUsuńWiele razy już się przekonałam, że produkty MaxFactor sa dobrej jakości i spełniają moje wymagania:) tej maskary akurat nie znam ale czytałam o niej tutaj:
Usuńhttp://basia-kosmetyki.blogspot.de/2013/02/tusz-do-rzes-max-factor-2000-calorie.html
Ja tez jej uzywalam, ale jakos mi szybko wysychala.
UsuńPozdrawiam i widzę linka do mnie :)
UsuńU mnie generalnie wiele tuszów do rzęs się sprawdza, chociaż jednak najbardziej preferuję szczoteczki silikonowe, najlepiej ujarzmiają moje niesforne rzęsy :) Obecnie używam tuszu Lovely Pump up i jestem bardzo zadowolona, głośno o nim w blogosferze i uważam, że jest wart wypróbowania :)